Luc Besson – wizjoner kina w cieniu oskarżeń
Luc Besson od dekad pozostaje jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci francuskiego kina. To on stał za filmami, które na stałe wpisały się do światowej popkultury: Wielki błękit poruszał duchowością i obrazami oceanu, Leon Zawodowiec dał światu jedną z najbardziej nieoczywistych historii o przyjaźni i przemocy, a Piąty element udowodnił, że europejskie kino science fiction może rywalizować z hollywoodzkimi superprodukcjami.
Besson uchodził za wizjonera, który potrafił połączyć autorską wrażliwość z masową atrakcyjnością. Jego produkcje były eksportowym towarem Francji, a wytwórnia EuropaCorp przez lata kreowała kino, które trafiało zarówno na festiwale, jak i do multipleksów. Tak było do 2018 roku, kiedy życie prywatne reżysera wybuchło na pierwszych stronach gazet i zachwiało jego pozycją w branży.
Kim jest Sand Van Roy
Sand Van Roy urodziła się w Holandii w 1987 roku. Zaczynała jako modelka, później próbowała sił w stand-upie i teatrze jednego aktora, aż w końcu pojawiła się w kinie. Jej pierwsze większe role przypadły właśnie w produkcjach powiązanych z EuropaCorp – zagrała epizody w Valerianie i Taxi 5. Dla młodej aktorki współpraca z Bessonem mogła być szansą na rozwój kariery, ale w maju 2018 roku jej nazwisko zaczęło pojawiać się w zupełnie innym kontekście.
To właśnie Van Roy oskarżyła reżysera o gwałt, do którego – jak twierdziła – doszło w luksusowym hotelu w Paryżu, po spotkaniu zawodowym. Według jej relacji, przez dwa lata pozostawała w relacji zależności z Bessonem. Bała się, że odrzucenie jego oczekiwań zakończy jej karierę.
Kontrowersje i eskalacja sprawy
Zawiadomienie Van Roy zbiegło się w czasie z falą ruchu #MeToo, przez co sprawa nabrała ogromnego rozgłosu. Nazwisko Bessona, dotąd kojarzone wyłącznie z artystycznym sukcesem, znalazło się w samym centrum francuskiej debaty o nadużyciach władzy w świecie kina.
Śledztwo rozpoczęło się w Paryżu, ale już kilka miesięcy później prokuratura uznała, że brak jest dowodów pozwalających na postawienie zarzutów. Sprawa została umorzona. Aktorka zdecydowała się walczyć dalej, występując jako strona cywilna. Dzięki temu doszło do wznowienia dochodzenia. Besson uzyskał status „świadka wspieranego” – szczególny etap we francuskim prawie, kiedy osoba nie jest jeszcze formalnie oskarżona, ale istnieją wobec niej poważne podejrzenia.
Proces przeciągał się przez kolejne lata. Sędziowie analizowali materiał dowodowy, a Van Roy powtarzała swoje oskarżenia. Besson kilkakrotnie stawał przed wymiarem sprawiedliwości, za każdym razem zaprzeczając, że doszło do gwałtu. W grudniu 2021 roku sędzia śledczy uznał, że nie ma podstaw do kontynuowania sprawy. Kilka miesięcy później sąd apelacyjny podtrzymał tę decyzję, a w czerwcu 2023 roku francuski Sąd Kasacyjny definitywnie zamknął postępowanie. Dla wymiaru sprawiedliwości sprawa była zakończona – Besson został oczyszczony z zarzutów.
Mimo tego, cień oskarżeń towarzyszył mu jeszcze długo. Van Roy nie ustawała w walce o swoje prawa, pojawiając się m.in. na czerwonym dywanie w Cannes z tatuażem „Stop violence against women” na plecach, a jej działania wpisywały się w szerszy ruch protestu wobec przemocy seksualnej w kulturze.
Reakcje środowiska filmowego
Francuskie środowisko filmowe zachowało dużą ostrożność. Choć sprawa była głośna, niewielu twórców czy aktorów zabierało publicznie głos – dominowała cisza i wyczekiwanie na decyzje sądu. Widać było, że branża nie chciała jednoznacznie opowiedzieć się po żadnej ze stron, bo niezależnie od wyniku oznaczałoby to polityczne i wizerunkowe ryzyko.
Na arenie międzynarodowej sytuacja wyglądała inaczej. Kiedy w 2023 roku Besson powrócił z filmem DogMan na festiwal w Wenecji, decyzja ta wywołała dyskusje. Dyrektor artystyczny festiwalu Alberto Barbera bronił swojego wyboru, przypominając, że reżyser został prawnie oczyszczony z zarzutów. „Luc Besson został niedawno całkowicie oczyszczony ze wszystkich oskarżeń… w tej sytuacji nie widzę problemu” – mówił w rozmowie z mediami. Jednocześnie krytycy zwracali uwagę, że obecność Bessona w programie – obok innych kontrowersyjnych postaci jak Woody Allen czy Roman Polański – pokazuje napięcie między sztuką a moralnością w świecie filmu.
Społeczny odbiór i spór o reputację
Choć sąd oczyścił reżysera, sprawa Sand Van Roy wciąż dzieli opinię publiczną. Dla środowisk feministycznych i aktywistek #MeToo stanowiła dowód na strukturalne nierówności w branży, gdzie młode kobiety narażone są na presję ze strony wpływowych mężczyzn. „Zawsze chciałam pozostać anonimowa w mojej skardze, a fakt, że ta możliwość została mi odebrana tak szybko po wydarzeniu, był niemal nie do zniesienia” – mówiła aktorka po tym, jak media ujawniły jej dane wbrew jej woli.
Z drugiej strony część branży, krytyków i fanów wskazywała, że nie można czynić z Bessona ofiary medialnego linczu. Skoro sądy nie dopatrzyły się podstaw do oskarżenia, powinien być traktowany jak każdy inny artysta. To stanowisko potwierdzał Barbera, przywracając go do grona twórców obecnych na najważniejszych festiwalach.
Nie bez znaczenia pozostaje jednak wizerunek reżysera, który sam przez lata utrwalał. Jego relacje z bardzo młodymi kobietami – jak małżeństwo z Maïwenn, która miała 16 lat, gdy związała się z Bessonem – sprawiały, że łatwo przyklejono mu etykietę kobieciarza o specyficznych upodobaniach. Dla wielu to wystarczający powód, by z rezerwą podchodzić do jego osoby, nawet jeśli formalnie pozostaje niewinny.
Konsekwencje zawodowe
Lata 2018–2022 były dla Bessona czasem wyhamowania. Jego wytwórnia EuropaCorp znalazła się na krawędzi bankructwa, kolejne projekty filmowe zostały zamrożone, a nazwisko reżysera obrosło wątpliwościami. Reżyser, który jeszcze niedawno budował francuskie kino na miarę Hollywood, nagle stał się postacią niepewną, trudną do finansowania.
Powrót nastąpił dopiero wraz z premierą DogMana, a następnie Dracula: A Love Tale. Filmy te nie tylko przypomniały o artystycznych ambicjach Bessona, ale też pokazały, że reżyser próbuje odzyskać utraconą pozycję.
Dracula – powrót w wielkim stylu?
Symbolem nowego rozdziału w karierze Bessona jest właśnie jego najnowszy film „Dracula: A Love Tale”. Produkcja, która miała premierę latem 2025 roku we Francji, to autorska reinterpretacja klasycznej powieści Brama Stokera. Besson postawił na mroczną, ale jednocześnie romantyczną wizję legendy o najsłynniejszym wampirze. W główne role wcielili się Caleb Landry Jones i Christoph Waltz, a budżet – szacowany na 40-45 milionów euro – świadczy o tym, że reżyser wciąż myśli w kategoriach wielkiego widowiska.
Film jest ważny nie tylko artystycznie, ale też symbolicznie. Po latach procesów i zawodowej niepewności Besson pokazuje, że nie zamierza rezygnować z ambicji i pozostaje twórcą, który chce konkurować na światowej scenie. Krytycy we Francji zwrócili uwagę, że Dracula to próba powrotu do dawnej formy – kina pełnego baroku, emocji i wizualnego rozmachu. Czy uda mu się w ten sposób odbudować zaufanie publiczności i krytyki? Odpowiedź dadzą kolejne miesiące i recepcja międzynarodowa.
Artysta w cieniu pytań
Luc Besson znalazł się w sytuacji, w której jego życie prywatne i artystyczne na zawsze zostały splecione. Choć prawo go uniewinniło, pytania pozostają – czy można całkowicie oddzielić twórcę od człowieka? Czy oczyszczenie z zarzutów wystarcza, by odbudować zaufanie widzów i partnerów branżowych?
Dla jednych Besson pozostanie reżyserem kultowych filmów, które ukształtowały współczesne kino gatunkowe. Dla innych – symbolem niejasnych relacji w branży, gdzie władza i zależności mogą prowadzić do nadużyć.
Historia reżysera to przypomnienie, jak krucha bywa granica między artystycznym geniuszem a cieniem skandalu. I że współczesne kino musi mierzyć się nie tylko z tym, co dzieje się na ekranie, ale też z pytaniami o etykę, odpowiedzialność i granice wolności twórczej.
